Strony

niedziela, 22 września 2013

30 września...Dzień Chłopaka...

Moje drogie ;)
Niedługo Dzień Chłopaka....

Szykujecie coś dla swoich Panów? Obchodzicie to święto? Czy raczej nie zdarza się Wam o nim pamiętać? Chociaż z tym "nie pamiętaniem" to raczej trudne, biorąc pod uwagę, że z roku na rok zyskuje ono na popularności dzięki mediom, a szczególnie internetowi i portalom społecznościowym ;)

Może jest tak, że uważacie to za dziecinadę i obchodzicie jedynie odpowiednik Dnia Kobiet jakim jest Dzień Mężczyzn obchodzony w Polsce 10 marca (oficjalny termin Międzynarodowego Dnia Mężczyzn przypada na 30 listopada)? A może jesteście "starej daty" i coś takiego dla Was w ogóle nie istnieje...

Dzień Chłopaka to stosunkowo nowe, nieoficjalne święto. Obchodzone w Polsce 30 września. Celebruje się je również w innych krajach, choć nie tego samego dnia. W Norwegii wypada ono 7 października, w Indiach i Meksyku 19 listopada, w Kanadzie 25 listopada, zaś w Europie Wschodniej (Rosja, Ukraina, Białoruś) 23 lutego. Z kolei w Irlandii i w Wielkiej Brytanii Dzień Chłopaka przypada na 5 kwietnia. Malta świętuje 7 lutego, a Brazylia 15 lipca. Krajem, w którym święto to ma najdłuższą tradycję jest Japonia, gdzie jest obchodzone 5 maja.

Osobiście, co roku pamiętam tylko o Dniu Chłopaka, mimo że mój mąż już dawno nim nie jest ;P Może dlatego, że Dzień Mężczyzn, choć oficjalnie zapisany w kalendarzu, nie jest tak "okrzyczany".
W ten dzień staram się przygotować "coś ekstra"... jakiś prezencik i mile spędzony czas ;)


W związku ze wspomnianym świętem - dla osób, które obchodzą ;) mam propozycję....Jeżeli chciałybyście sprawić przyjemność swojemu chłopakowi, a nie macie jeszcze pomysłu na prezent, zachęcam do zakupu bluzki oversize z opadającym dekoltem, topu, bokserki lub tuniki, z nadrukiem "I ♥ my boyfriend":








lub:


czy może coś takiego:




lub bardziej osobistego ;)







A może wolałybyście kupić koszulkę, którą to on będzie nosił ;) Nie ma problemu. Przyjmuję indywidualne zamówienia, bo tylko Wy wiecie co Wasi "chłopcy" lubią najbardziej :D

Niezbędne inf. odnośnie zamówień:  zasady
Jeżeli boisz się kupować tutaj, zapraszam na mój profil na vinted.pl: kalinus
Mam najwięcej komentarzy na całym serwise i to samych pozytywnych :D także nie ma co się obawiać, ze kogoś oszukam ;P

Vintedzianki, które zakupiły u mnie w/w bluzki i zezwoliły na użycie swoich zdj.:

• "by_ilu" profil na vinted blog
link do oferty na vinted


• "miraaacle" profil na vinted
link do oferty na vinted

 

Na ratunek ciuchom Cz.1-Plamy z długopisu

Jest to pierwszy wpis z serii "Na ratunek ciuchom".

W tej i kolejnych częściach znajdziecie porady odnośnie ubrań, którym "przytrafiło się coś złego" ;)
Najczęstsze problemy... takie jak plamy z długopisu czy atramentu, szminki, lakieru, buraczków, jagód, wina, krwi, przypalenie żelazkiem.......i różne inne tego typu katastrofy ;D

Pewnie nie jednej z Was zdarzyło się poplamić coś długopisem....

Co wtedy robicie? Ubranie od razu trafia do kosza? Czy staracie się je jakoś ratować? Macie swoje sprawdzone sposoby? Jeżeli nie, chciałabym się z Wami podzielić tymi, które ja wypróbowałam z dosyć pozytywnym skutkiem ;)

• Świeże plamy z długopisu:
--- można usunąć przez zamoczenie w kwaśnym mleku na ok.0,5 godziny, a następnie pranie w wodzie z dodatkiem szarego mydła;
--- natrzeć szarym, suchym mydłem i wrzucić do pralki;
--- przetrzeć zmywaczem do paznokci/acetonem, przeprać;
--- spryskać obficie lakierem do włosów spłukać wodą i wyprać.... to samo z perfumami męskimi;
--- pasta do rąk BHP, natrzeć i wyprać

• Stare plamy:
--- można wywabić sokiem z cytryny  lub 10-20% kwaskiem cytrynowym:
posypać materiał kwaskiem cytrynowym, odczekać ok.20 min i dokładnie spłukać...jeżeli plama nie zeszła w całości czynność należy wykonać ponownie gdy materiał wyschnie;
--- dobrze sprawdza się bezbarwny spirytus metylowy (rozpuszcza tusz z długopisu):
pod ubranie podkładamy grubą, chłonną bawełnianą tkaninę... cienkim pędzelkiem pokrywamy miejsca poplamione... zabieg powtarzamy 2-3 razy... a następnie powstały roztwór spłukujemy chłodną wodą... potem pierzemy w typowy dla danej tkaniny sposób 
...można go kupić za pośrednictwem sieci (art. dla plastyków oraz konserwatorów sztuki)
--- tamponować bezbarwnym denaturatem, wyprać;
--- polać benzyną, odczekać ok. 0,5 godziny, przeprać w płatkach mydlanych, a później wyprać w pralce.

Taaaaak, ale co jeśli ciuszek jest zbyt delikatny, żeby traktować go j/w albo pod wpływem tych działań może stracić miejscowo kolor? Czy nie ma dla niego już innego ratunku?
Uważam, że zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji ;)

Oto moje spodnie:
 Jak widać, mają okropne plamy z długopisu i to na dodatek w kilku miejscach. W/w zabiegi albo im nie pomogły, albo nie zastosowałam ich w obawie przed odbarwieniem jeansu. Dlatego też poszukałam dla nich alternatywy innej niż śmietnik ;)
Postanowiłam coś na nich namalować, a raczej... odbić...

Pomalowałam dłonie pędzlem czarną farbą akrylową do tkanin (odporną na pranie) i odbiłam je na spodniach w miejscu plam. Chciałam uzyskać efekt "bez linii papilarnych" ;) dlatego też istotne było pomalowanie ich właśnie pędzlem a nie zamoczenie w farbie.





Plamy zostały ukryte pod łapkami, a spodnie dostały drugą szansę na życie ;)


Jak Wam się podoba takie rozwiązanie? ;) 
To oczywiście jedna z wielu możliwości.... na jej plus działa to, że w prosty i szybki sposób zostały ukryte uciążliwe plamy po długopisie, a spodnie znowu nadają się do noszenia ;)

sobota, 21 września 2013

Poznajcie mnie

Hej :)
W pierwszym poście chciałabym nieco przybliżyć Wam moją osobę...
Nazywam się Kalina i niedawno skończyłam 30 lat.
Szkoły już dawno za mną ;)
Nie będę Was zanudzać chronologią. Napiszę tylko, że studiowałam Budownictwo na Politechnice Opolskiej, a po liceum mogę się pochwalić tytułem renowatora zabytków architektury.
Jestem szczęśliwą żoną i matką.
Nasza córcia za kilka dni będzie obchodziła swoje pierwsze urodziny :)
Teraz zarabiam na własną rękę oraz zajmuję się domem.
I właśnie na pracy chciałabym się tutaj głównie skupić ;)
Zaraz po szkole średniej poszłam do swojej pierwszej "roboty", aby zdobyć pieniądze na studnia. Z uwagi na to, że nie miałam doświadczenia ani znajomości, zatrudniłam się jako barmanka/kelnerka w pubie. Praca dosyć ciężka, słabo płatna, ale dzięki napiwkom na prawdę nie narzekałam ;) Poznałam w tym czasie sporo fajnych osób oraz pozbyłam się mojego przekleństwa - wrodzonej wstydliwości...
Później pracowałam w kilku innych miejscach, wykonywałam bardzo różne zawody, nie zawsze związane z wykształceniem ;) Byłam m.in. zatrudniona jako operator wózka widłowego...
Praca w sumie z przypadku....
Spotkałam się z koleżanką, która opowiedziała mi gdzie obecnie pracuje i że akurat jest wolne miejsce. Fajna ekipa, luz oraz niezła kaska. Powiedziałam - czemu nie, jako magazynier jeszcze nie pracowałam ;) Zrobiłam kurs operatora wózka widłowego i tak oto nabyłam nowe doświadczenie.







 
Nie będę Was już więcej zanudzać... Napiszę tylko, że pośród wszystkich etatów najlepiej wspominam czas na budowach... Kocham swój zawód i praca przy renowacji obiektów zabytkowych sprawiała mi bardzo dużo przyjemności, przy tym była świetnie płatna. Jedyne "ale" to godziny pracy. Wręcz nie znoszę wstawiania rano, a zatrudniając się na budowie trudno tego uniknąć ;/ No i zima na rusztowaniu to też nie rarytas ;P








Teraz pracuję w domu. Sama sobie jetem szefem i przyznam, że takiego wymagającego jeszcze nie miałam ;)
Szyję, maluję... a owoce mojej pracy będzie można oglądać na tym właśnie blogu :)

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.